Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/judice.na-blisko.wlocl.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server154327/ftp/paka.php on line 5
by teraz ona zajęła się księciem. Shey już zrobiła swoje. I na

kochanie, zaczekasz z nami na niego, prawda?

Wątpliwe, by kierowca chevroleta mieszkał w San Juan Capistrano, więc skoncentrował
rybny zapach... Było jej coraz bardziej niedobrze.
– O Boże... to takie dziwne. Surrealistyczne.
warknął nisko, groźnie.
z nich go zdradzali.
– Świetnie. Załatwimy to na posterunku. – Bentz ciągnął go w stronę samochodu.
Patrzył na nią z kamienną twarzą. On uważał, że pobieranie zasiłku to z praca. - Świadczę usługi. Dickie Ray parsknął. - To teraz podniecanie śliniących się frajerów nazywa się świadczeniem usług? - Ja tańczę. - Nago. Spójrz prawdzie w oczy, jesteś striptizerką. Koniec i kropka. Możesz to nazywać jak chcesz, ale zwyczajnie pokazujesz cycki i dupę, żeby tym facetom w barze stanął. - To ich sprawa. - Oni myślą inaczej. - Ja też. Zostawmy to już. - Nie znosiła tych jego złośliwości. Kiedy był „w złym humorze”, jak mawiała mama, potrafił naprawdę nieźle dokuczyć. A dziś akurat trafił w jej czuły punkt. Nie była dumna z tego, co robi, ale uważała, że całkiem dobrze wykonuje swoją pracę. Miała klasę. Kiedy zaoszczędzi wystarczająco dużo pieniędzy lub jeśli dostanie obiecany spadek, rzuci to wszystko, pójdzie do szkoły, nauczy się obsługiwać komputer zostanie recepcjonistką w jakiejś dużej firmie. Ale jeszcze nie teraz. - Słyszałaś o Bandeaux? - zapytał Dickie, wchodząc do kuchni. Otworzył szafkę i znalazł pół paczki krakersów serowych. - Właśnie oglądałam wiadomości. - Szkoda go. - Dickie wrzucił do ust garść krakersów. Gdyby przyciął tę swoją małą bródkę, pozbył się piwnego brzuchala i długich strąków zwisających do ramion, byłby całkiem przystojny. Boki ścinał na krótko, ale jasnym lokom z tyłu pozwalał rosnąć swobodnie, pewnie w nadziei, że odciągną uwagę od łysiejącego czubka. W tym samym celu nosił zawsze czapeczkę bejsbolową. Naciągał ją na czoło tak głęboko, że daszek niemal dotykał stale obecnych na nosie okularów słonecznych. Okulary miały pewnie ukryć zaczerwienione oczy, bo Dickie, gdy tylko miał okazję, nie stronił od używek - alkoholu i kokainy. - Myślisz, że go ukatrupili? - W jednej z szafek Dickie znalazł plastikowy kubek po dużej coli. Otworzył lodówkę i uwiesił się na drzwiach. Chłodny podmuch powietrza owiewał mu twarz, gdy przyglądał się nędznej zawartości. W końcu zdecydował się na Dr. Peppera. - Zamordowali? - zapytała Sugar. - A niby co oznaczają „podejrzane okoliczności”? Zastanowiła się nad tym przez chwilę. - Tak, pewnie masz rację. Bandeaux wkurzył wielu ludzi w tym mieście. - Ciekawe, kto to zrobił. - Pociągnął łyk i zmarszczył nos. - W tym w ogóle nie ma gazu. - To nie moje, to Cricket - wyjaśniła Sugar. - Gdzie ona jest? - Dickie rozejrzał się jakby dopiero teraz zdał sobie sprawę, że młodszej siostry nie ma w domu. - Pracuje. No wiesz, za-ra-bia na utrzymanie. Kończy o ósmej. Spojrzał na zegarek, a potem zajrzał do szafki nad lodówką w poszukiwaniu butelki. - Masz gdzieś whisky? - Nie. - Każdy facet umarłby u ciebie z pragnienia.
zanim przeszła do zabójstw. Innych nie pamiętam. To już historia.
sprawa sióstr Springer utknęła w martwym punkcie.
– Kiedy ja nie wiem. – Jada ściągnęła brwi. Odprowadzała wzrokiem znikającego
powiedzieć, motywem jego działań.
– Kiepski z ciebie kłamca. Naprawdę.
112
wypytując o gościa, którego ledwie zna.

państwo teraz odpocząć. Nie, proszę nie wstawać.

– Muszę zobaczyć ciało.
– I poszukać Jennifer? Chwila ciszy.
wszystkiego, co się da, na jej temat, łącznie z nekrologiem.

– Dziękuję.

prawie naprzeciw jego oczu. Powiedziała powoli, lecz
obstawy.
wrócić?

wszystko o morderstwie Shany Mcintyre. Na ekranie mignęła mu twarz jej bogatego męża.

Rosji, Borysem. Urządza ogromne przyjęcie w Hotel de
Jeżeli Bella chce zjeść coś ciepłego, powinna się pospieszyć.
- Tak, chyba masz rację.